środa, 12 czerwca 2024

Chore dzieci w przedszkolu

Jak walczyć z rodzicami chorych dzieci którzy posyłają chore dziecko do przedszkola. Ilekroc wyleczę swoje dziecko po powrocie do przedszkola łapie następną infekcje chyba zacznę szukać pomocy gdzieś dalej ponieważ jestem osoba pracująca i nie mogę sobie pozwolić na częste zwolnienia...

Mam styczność z szkołą , dziećmi ,codziennie i większość rodziców posyła właśnie podziebione dzieci aby tylko nie siedziały w domu bo oni muszą iść do pracy

Problem aktualny od lat, moje dzieci są już dorosle, ale ten sam problem mialam kiedyś..... Dzieci chore pojawiały się non stop, złośc ponosila gdy prowadzilam zdrowe dziecko,a wokół były dzieci kaszlące, kichające,itp. Nic nie dalo się z tym zrobić, norma widocznie!!!! Pozdrawiam, proszę uzbroić się w cierpliwość :)

Ile razy ty przyprowadzałaś dziecko zakatarzone?

Zadbać o odporność swojego dziecka, a nie patrzeć na inne dzieci.

Nic nie wywalczysz, tak było i będzie .Tak jest w przedszkolach od zawsze.

A jak dzieci maja byc zdrowe jak wszystkie zrazki sa i na dywnach, zabawkach itp

To wszystko zależy od rodziców, jeżeli mama przyprowadza dziecko i w szatni wyciera nos, żeby nie było widać że chore, albo rutynową odpowiedź,, w domu było zdrowe" albo ,,ma alergie". Proszę szukać dalej pomocy.

To wszystko zależy od rodziców, jeżeli mama przyprowadza dziecko i w szatni wyciera nos, żeby nie było widać że chore, albo rutynową odpowiedź,, w domu było zdrowe" albo ,,ma alergie". Proszę szukać dalej pomocy.

Jedyne wyjscie to isc do Pani Dyrektor jesli to cos da. Panie nauczycielki np w szkole mego dziecka upominają aby chore nie przychodziły dzieci ale coz rodzice swoje robia. Bardzo to irytujace....przez takich mozna stracic prace przez L4....

Jak dziecko ma zdobyć odporność, kiedy izoluje się je od jakichkolwiek zarazków

Co masz na myśli pisząc chore? Bo każdy inaczej to definiuje - dla mnie chore dziecko to dziecko z gorączką, złym samopoczuciem, tudzież zielonymi gilami do pasa ewentualnie kaszlem wyrywającym flaki. Lekki przezroczysty katar, delikatne zakasłanie 3 razy na dzień to nie choroba. Ale znam takich dla których to dramat.

Niby jak chce Pani z tymi rodzicami walczyc ? Nie da sie . W przypadku placowek publicznych , nie ma odpowiednich prawnych przepisow , przedszkole musi przyjac dziecko do przedszkola , nie moze odeslac go do domu . Inaczej jest w placowkach prywatnych ,ktore moga wstawiac odpowiednie przepisy w swoim regulaminie.

W dzisiejszych czasach strach piardnąć bo eko mamusie zaraz się bulwersują ! Katar to nie choroba . Ja posyłam swoje dzieci chore do.szkoly bo też pracuje i nie mam możliwości brać wolnego na karatek i kawałek !! Kiedyś było normą że jak nie było gorączki to szło się do szkoły ! Przewrażliwione paniusie !

Szanowna Pani. Nie jest Pani odosobnionym przypadkiem choroby zwaną szczurek korporacyjny. Dla której to liczy się tylko praca a nie dobro dziecka. Gdyby Szanowna Pani zadbała odpowiednio o dziecko od początku to by tak ciężko nie znosiło pobytu w przedszkolu. W dzisiejszych czasach większość rodziców dba tylko o stan konta a nie o swoje POCIECHY. Bo to że dzieci są posyłane chore to jest tu wiele czynników np może rodzic takiego dziecka też nie może jak Pani ciągle brać wolnego może też nie zadbał odpowiednio o florę bakteryjną i nie przygotował na kontakt z wieloma wirusami. Nie można oceniać tylko innych tak jak to robi Pani. Na początku trzeba zadać sobie pytanie czy zrobiłam wszystko co było możliwe aby zapewnić dziecku odpowiedni start w kontakt z nieznanym dotąd mu otoczeniem. Proszę nie zrozumieć mnie źle że tak na początku napisałem ale tu też Panie opiekunki mają swoje pięć minut w znajomości z innymi rodzicami. Sam jestem tatą przedszkolanki i doskonale rozumiem co Pani czuje i jak jest Pani ZDESPEROWANA w szukaniu pomocy. Wiele razy doświadczyłem widoku jak jedno dziecko było wypychane do domu bo było rzekomo obłożone chore a drugiego dziecka znajomej koleżanki pani z przedszkola nawet nie ruszono gdy miało gile po pas. Także Moja Droga Tu to tylko udry na udry z kadrą pedagogiczną nic więcej. Bo to od nich zależy w jakim stanie jest później każde dziecko. Powodzenia w rozwiązaniu problemu. I zdrówka dla dziecka.

Nie mówiąc o tym, ze do przedszkoli chodzą dzieci z wszami. I tak jak w przypadku choroby nic sobie z tego nie robią. A reszta dzieci i rodziców cierpi

Walczyć powinny Panie z przedszkola a nie rodzic. Jeśli dziecko przychodzi z katarem, kaszlem itp, odsyłać do domu..

Dopóki dziecko nie ma antybiotyku to dziecko nie jest chore. W krajach na świecie dzieci w przedszkolach większość czasu spędzają na powietrzu. łapią katar, kaszlą, ale dalej chodzą Ale niestety, u nas zwykły katar i wielka choroba. Kędyś dzieci miały fąfle do pasa, biegały po podwórku i żadnemu rodzicowi nie przyszło do głowy żeby jechać do lekarz po antybiotyk. Kiedy to się u nas zmieni!? I w przedszkolach i w podejściu rodziców do "choroby" dzieci.

No i koło się zamyka. Niepracujące do przeczkola nie oddają dzieci. A pracę trzeba szanować. A częste zwolnienia są źle tolerowane przez pracodawcę. Może stworzyć chore przeczkola? Jak szanowana pani myśli? Dobry czy chory pomysł? Pozdrawiam

To chyba mają słabą odporność skoro non stop infekcje łapią, trzeba zacząć dziecko suplementowac i wprowadzić dobra dietę plus jakieś zajęcia na podwórku a nie tylko leza z telefonami w domach.

Ja również pracuję, moje dzieci chorują, taki ich urok ale korzystam z pomocy niani. Nie mogę pozwolić sobie na zbyt częste zwolnienia z pracy.

Mam dwoje dzieci.maz pracuje na najniższej, nic nie pomaga nie umie ,od września posyłam do przedszkola

Byś się zdziwił.

Zgadzam sie z wami ale podejrzewam ze nie jedna/jeden z was to te "kolezanki" z pracy ktore krytykuja inne idace na zwolnienie bo dziecko chore a moze tylko udaje bo pracowac sie nie chce...odpowiedzcie sobie na pytanie czy jak kolezanka z pracy idzie na zwolnienie na chore dziecko to jak wy na to reagujecie? To jest wlasnie to co hamuje rodzicow przed braniem zwolnien co za tym idzie dziecko idzie chore do przedszkola... Szczerze nie raz poslalam przeziebione bo gdybym poszla na l4 to kierownictwo plus "kolezanki " z pracy chyba by mnie zjadly. Bo duzo pracy bo nie mysle o innych tylko o sobie a pozniej miesiac patrzenia bokiem bo ja siedzialam i odpoczywalam moze a moze w gory pojechalam na wakacje w tym czasie....

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.